24 czerwca 2011

Ślubny blog pomysłem dla Ciebie?

Marzysz czasami o tym, że kiedyś, za wiele, wiele lat swoje doświadczenie przy planowaniu ślubu przekażesz swojej pociesze, która sama na stanąć na ślubnym kobiercu? Że za kilka miesięcy, jak Twoja młodsza siostra będzie brać ślub- Ty błyśniesz wiedzą? Jeśli tak- oto wpis dla Ciebie.


Istnieje banalny sposób na to, by stworzyć doskonałą bazę do budowania wspomnień, nie tylko o dniu ślubu, ale także o całych, poprzedzających go miesiącach przygotowań. By uchwycić te momenty, gdy wspaniale bawiłyśmy się z przyjaciółką mierząc suknie ślubne, by opisać jak niecnie potraktowała nas pani W. od restauracji X albo jakie nękały nas rozterki, związane ze zmianą stanu cywilnego, w maju 2011.Wystarczy po prostu założyć ślubny blog. Taki mniej lub więcej jak ten, na którym czytasz ten post.

Nie musisz pisać o tym samym co ja- mój blog nie ma do końca pamiętnikarskiego charakteru, ponieważ taki prowadzę pod innym adresem. Sama zdecyduj, co chciałabyś opisać. Może robiłaś własnoręczne zaproszenia? Chcesz ocalić od zapomnienia pomysł na nie? Nic prostszego, już masz pomysł na pierwszy wpis. A może pasjonuje Cię ślubna moda? Może chcesz pochwalić lub zjechać jakieś projekty? Śledzić nowinki i trendy? Zacznij pisać

Blog VS Forum

Większość z nas, panien młodych, szuka porad i wsparcia na forach internetowych. To doskonałe miejsce do zawiązywania znajomości z innymi narzeczonymi, które znajdują się w takim samym jak my położeniu (ja sama nazywam to stanem „NieWiemWCoMamRęcęWłożyć”). Zamiast jednak mnożyć wątki i pisać to samo w kilku miejscach można po prostu dać znajomym forumkom linka do konkretnego postu- na pewno nie zawiodą i skomentują. Na blogu panuje większy niż na forum porządek- tu rządzi konkretna osoba, będąca królową i panią swego blogowego królestwa.
Przeczytaj też:

 Czy można tanio wyjść za mąż?


W przeciwieństwie do forum mamy pewność, że nasze przemyślenia i zapiski nie znikną któregoś dnia w koszu, by zrobić miejsce dla kolejnego pokolenia panien ślubnych. Zresztą, wyobraź sobie, że postanawiasz swojej córce dać do poczytania swoje ślubne wątki- wiesz, ile zajmie Ci ich znalezienie za kilkanaście lat? A tak wystarczy pamiętać adres bloga i wpisać go w przeglądarkę, kliknąć… i otwiera się przed Tobą skarbczyk ze wspomnieniami.
Piszę to wszystko, to mam wrażenie, że czas rozpocząć kampanię świadomego narzeczeństwa ;) Coraz częściej spotykam się z postawą, że czas przygotowań ślubnych jest traktowany po macoszemu. Po prostu sobie jest, przecieka nam przez palce, bo ma prowadzić do czegoś większego. Jeśli jednak nie umiemy docenić czasu siania, to czy czas zbiorów znajdzie właściwe miejsce w naszych sercach i pamięci?
A pisanie to najlepsze remedium na zapominanie. Budujcie swoje wspomnienia, nie tylko dla innych, lecz także dla siebie.

3 komentarze:

  1. a nie lepiej zapisac sie na jakies ciekawe nauki przedmalzenskie? to chyba najleplszy i najpozyteczniejsczy sposob na zapelnienie czasu i swiadome przezycie narzeczenswta.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale to opcja dla katolików, a nie każdy jest wierzący

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy blog, chociaż ja równiez polecam nauki przedmałżeńskie ! ;]

    OdpowiedzUsuń

Najnowsze wpisy wprost na Twojego maila- >K L I K N I J<